Marana nie jest wioską ani miastem. Kiedyś o takich osadach mówiło się „miejsce odosobnienia”. To rzeczywiście miejsce, gdzie mieszkają tylko chorzy na trąd. Dlaczego Marana? Co to słowo oznacza w języku Malgaszy? Nic. Prawdopodobnie tak miał na imię właściciel wzgórza, na którym znajduje się dzisiaj szpital dla chorych na trąd. Miejscowa legenda nazywa go księciem, […]
MIŁOŚĆ JANA BEYZYMA SJ DO TOWARZYSTWA JEZUSOWEGO I PROWINCJI GALICYJSKIEJ
Kochając ponad życie swoje powołanie zakonne, Ojciec Beyzym kochał je w konkrecie swej przynależności do Towarzystwa Jezusowego i do Prowincji Galicyjskiej czy po prostu polskiej. Kochając powołanie, kochał swój zakon. Gotów był na wszystko, nawet na „tysiąc śmierci”, tylko nie na opuszczenie Towarzystwa, bo jego powołanie zakonne było wolą Boga, bo kochał ten zakon, z […]
UMIŁOWANIE POWOŁANIA ZAKONNEGO PRZEZ OJCA JANA BEYZYMA
Ojciec Jan Beyzym wyznał kiedyś przeoryszy Karmelu łobzowskiego, że od młodych lat miał powołanie do kapłaństwa, że było mu ciężko i obco żyć wśród świata, że marzył o sutannie, a strój świecki raził go i nie miał w nim upodobania. Po osiemnastu latach życia zakonnego była w nim żywa pamięć o szczęściu iradości, jakimi napełniły […]
OJCIEC JAN BEYZYM – WIERNY SYN ŚW. IGNACEGO LOYOLI
Zaraz po przyjeździe na Madagaskar ojciec Jan Beyzym pisał do ojca Apoloniusza Kraupy, późniejszego misjonarza w Rodezji Północnej: „Trzeba tu być dobrymi zakonnikami, bo jesteśmy zostawieni sami sobie”. Być dobrym zakonnikiem znaczyło dla Jana Beyzyma bycie dobrym jezuitą, wiernym synem św. Ignacego Loyoli. Zobaczmy, wczym ojciec Beyzym starał się naśladować Ojca Ignacego. Jakie szczególnie ignacjańskie […]
LISTY BŁ. O. JANA BEYZYMA SJ. Fragment trzeciego listu.
Tananariwa. Luty, 1899. Mówiłem niedawno z ks. superiorem o moim schronisku i wytłumaczyłem mu, że tak dalej iść nie może, bo to do niczego niepodobne (przeniosłem się na mieszkanie do schroniska w połowie lutego 1899 r., a na Matkę Boską Gromniczną miałem tam pierwszy raz mszę św.). Po dziś dzień biedni chorzy żyją w barakach […]




